PRZECHOWYWANA WIEDZA

Jednakże jest niezwykle ważne, że wiedza, którą obecnie prze­chowujemy w książkach, przenoszona jest na medium elektroniczne, z którego będą w coraz większym stop­niu korzystać inżynierowie, naukowcy i politycy. Aż do niedawna bazy danych służyły celom czysto prak­tycznym. Większość z nich gromadzi informacje gos­podarcze, niektóre przechowują stale rosnące biblio­grafie nauk ścisłych i medycyny. Zapewne najszerszy zakres ma „New York Times News Service” (artyku­ły prasowe) oraz prawnicza baza danych Sądu Naj­wyższego USA. Bez wątpienia tworzenie pierwszych baz danych miało motyw głównie ekonomiczny. Ale obecnie, w miarę rozwoju informacji, gdy urządzenia pamięci stają się coraz bardziej pojemne i tańsze, staje się możliwe zaspokajanie również innych niż czysto praktyczne potrzeb. W wieku osiemnastym wielka Encyklopedia Dide­rota była zwierciadłem swej epoki. Miała ona cha­rakter wybitnie techniczny (zawierała osiem tomów ilustracji współczesnych rzemiosł), lecz mimo to zna­lazło się w niej miejsce dla humanistycznych, upoli­tycznionych idei wybitnych filozofów. Czas teraz na encyklopedię elektroniczną, która byłaby podobnym mariażem techniki i humanistyki.

ŚRODKI ROZPOWSZECHNIANIA

Przez setki lat głównymi środkami przecho­wywania i rozpowszechniania naszej zbiorowej mądro­ści były książki. Obecnie pozycja książki jest podmino- wywana przez urządzenia pamięci elektronicznej: ba­zy danych konkurują z bibliotekami. Mamy co naj­mniej dwie historyczne paralele tego zjawiska: przej­ście od rękopisu do druku w piętnastym stuleciu oraz przejście od pisma uncjalnego do minuskuły w dzie­wiątym wieku w Bizancjum. W obu przypadkach no­we medium unicestwiło stare. Przepełnieni entuzja­zmem do ksiąg drukowanych, wydawcy kupowali ma­nuskrypty i w miarę składania tekstu darli je na ka­wałki. W ten sposób zniszczono wiele cennych dla pa- leografów rękopisów. W Bizancjum teksty starożytne, których nie skopiowano nowym stylem pisma, rów­nież nie przetrwały; w ten sposób utraciliśmy na za­wsze dzieła wielu greckich autorów. Nie staram się tu argumentować, że komputer w po­dobny sposób uczyni książkę przestarzałą; książki dru­kowane są przenośne, wygodne i trwałe.

DUŻO LEPSZA STRATEGIA

Dużo lep­szą strategią jest działanie w kierunku reformowania świata komputerowego’ .od wewnątrz, wyszukiwanie godnych uznania zastosowań komputerów —» takich, które szanują różnicę między człowiekiem a maszyną. W ten sposób możemy w sam komputer wbudować „skłonność” do ludzkiego traktowania istot ludzkich. I      to zadanie jest wyzwaniem przede wszystkim dla poetów, historyków, humanistów, czyli tych, którzy czują się najbardziej izolowani w wieku elektronicz­nym.Przyjrzyjmy się temu dokładniej. Człowiek Turin­ga pozostaje nieczuły na historyczny i intelektualny kontekst swej pracy. Skłania się do widzenia przeszło­ści jako nieskończonego przedłużenia technologicznej teraźniejszości. Musimy znaleźć sposoby wprowadze­nia historii do świata komputerowego. Musimy za­dbać o to, by w nadchodzącej epoce zachować zapis historii i kultury. Jesteśmy świadkami wielkiego transferu wiedzy z jednego środka komunikowania do innego.

PRZECIW MECHANIZACJI

W Anglii walka przeciw mechanizacji przemysłu tkackiego była gwałtowna, czasami krwawa, lecz ostatecznie nie uda­ło się powstrzymać nieuniknionego. Oczywiście, nie­kiedy musimy odwoływać się do politycznych reme­diów _wydawać ustawy przeciw szpiegostwu kom­puterowemu czy kontrolować prowadzenie kartotek przez rząd i biznes. Musimy jednak, uważać to usta­wodawstwo za ostatnią deskę ratunku, za przyznanie, iż nasza kultura, raz jeszcze zawiodła w mądrym wy­korzystaniu postępu technicznego, przeto musimy dzia­łać, by zapobiec jego nadużyciom. Podobnie odmowa pracy nad jakimś projektem może być najlepszym etycznym wyborem dla pojedynczego inżyniera, ale niewiele znaczy dla społeczeństwa jako całości. Inży­nier, który odmawia skonstruowania mikroprocesora do rakiet manewrujących (cruise), może zasługiwać na nasz szacunek, niemniej ta odmowa ńie powstrzyma wyścigu zbrojeń.

POWODZENIE REAKCJI

Powodzenie takiej reakcji zależeć będzie nie tylko od programistów, lecz i od humanistów, którzy będą musieli opanować technologię komputerową, by ogra­niczyć możliwości jej nadużycia. Dziesiątki powieści, filmów oraz esejów na temat „alienacji w społeczeń­stwie technologicznym” dowodzą, jak jałowa może być taka reakcja, jeśli nie jest podbudowana sympatią i    wiedzą o przedmiocie, czyli o technologii. Humani­ści muszą zdać sobie także sprawę, iż wychowali się na wartościach obowiązujących w. dziewiętnastym i w początkach dwudziestego wieku, które nie w pełni da­dzą się zachować w obliczu tak bardzo odmiennej przyszłości.Kultury zmieniają się po części na skutek impetu, jakiego nabierają przez dziesiątki i setki lat; rzadko możemy ten impet modyfikować lub odwrócić kieru­nek zmiany kulturowej. Możemy go jednak nagiąć do naszych upodobań. Nie powinniśmy jednak zbyt ocho­czo stosować zewnętrznej kontroli wobec technologii. Zakazywanie badań lub zabranianie stosowania kom­puterów w celach, których nie aprobujemy, rzadko by­wa skuteczne.

KOMPUTEROWE POSTRZEGANIE NATURY

Czyż nasza reakcja wobec niemiłych stron wieku komputerowego nie mogłaby być równie twórcza? Je­śli człowiek Turinga nie jest świadom historii, obo­wiązkiem pisarzy i artystów jest przekonać go o jej znaczeniu. Jeśli programista komputerowy jest bar­dziej nawet odizolowany od przyrody niż robotnik przemysłowy, humaniści powinni wskazać nową re­lację wobec przyrody, korzystając z pełni możliwości technologii elektronicznej.’ (Raz jeszcze traktuję kom­puter jako grę: czy nie możemy raczej grać z naturą niż przeciw niej?) Podobnie — beztroska człowieka komputerowego wobec głębszych ludzkich motywacji powinna skłonić nas do ponownego określenia tego właśnie aspektu kondycji ludzkiej. Tam, gdzie kom­puter postrzega naturę ludzką, jak każde inne pole informacji, jako sztywną hierarchiczną strukturę da­nych i układów kontrolnych, powinniśmy badać nie- ustrukturalizowane i spontaniczne elementy ludzkich działań i intencji.

OBCUJĄC Z CZŁOWIEKIEM TURINGA

Tym, którzy uważają, że mankamenty skomputeryzo­wanego światopoglądu przeważają nad jego zaletami, którzy sądzą, że powierzchowne traktowanie spraw ludzkich i społecznych oraz brak historycznej perspek­tywy to sprawy istotniejsze niż nowa postawa ekono­miczna, mogę zaoferować pewną pociechę: są to pre­ferencje człowieka Turinga, które jednak nie muszą zdominować kultury. Prawdopodobnie wywołają one jednak żywą reakcję w naszym życiu społecznym. Przecież romantyczne i naturalistyczne ruchy umysło­we w osiemnastym: i dziewiętnastym wieku rozwinę­ły się jako reakcja na rewolucję przemysłową i spo­wodowane przez nią zmiany społeczne. Wrażliwość wobec przyrody, uznawana dziś za naturalny ludzki instynkt, w rzeczywistości była dziełem poetów i filo­zofów — Rousseau, Blake’a, Goethego, Wordswortha i    innych. Industrializacja i skomplikowane życie miej­skie przerażało romantyków, obawiających się nad­użycia natury, postaw eksploatatorskich; ale to wła­śnie ta postawa wywołała przecież ich twórczą reak­cję.

PIERWSZE ZADANIE

Pierwszym zadaniem programisty jest takie gospodarowanie ograniczonymi zasobami, aby osiągnąć tyle, ile się da w ramach go­towych, dostępnych materiałów, a nie rozwiązywanie problemu przez eksploatację nowych. Specjalistów komputerowych zawsze cieszą nowe, ulepszone syste­my _ o większej pamięci i szybszych procesach — ale wiedzą, że żadne udoskonalenia nie usuną skoń- czoności ich maszyny. Nie jest więc przypadkiem, że rządy i gospodarka wykorzystują komputerową kon­trolę modelowania do zarządzania malejącymi zasoba­mi: komputer został skonstruowany właśnie do tego typu pracy, tak jak maszyna parowa była doskonale dostosowana do ekspansywnych narodowych i impe­rialnych organizmów gospodarczych ostatniego stule­cia.

NAJWIĘKSZE DOBRODZIEJSTWO OD KOMPUTERA

Dopó­ki przyroda nie była całkowicie opanowana, w pełni przekształcona w kapitał — jego dzieło nie było za­kończone. Maszyny musiały być przez niego budowa­ne z większą dokładnością, metale łączone w twardsze stopy, nowe źródła energii eksploatowane na większą skalę. Gospodarka narodowa i światowa miała nie­ustannie rosnąć, w miarę jak surowce byłyby przera­biane w coraz bardziej skomplikowane produkty, a ludność miała się stale zwiększać, by dostarczać nie­zbędnej siły roboczej. Ten pogląd, tak powszechny w ostatnich dwóch stuleciach, utrzymuje się nadal w nowoczesnych społeczeństwach, co zagraża absurdal­nym wzrostem liczby ludności i nadmierną konsump- cją. Komputer narodził się w ostatnich, najbardziej roz­rzutnych dekadach ekonomicznego wzrostu Zachodu. A jednak jego natura sprzyja skończonej wizji świata, i to być może stanie się największym dobrodziejstwem, jakiego zaznamy od komputera.

ODRZUCENIE PERSPEKTYWY

Odrzuce­nie perspektywy linearnej w malarstwie, co nastąpi­ło o wiele wcześniej, nim skonstruowano komputer cy­frowy, dobrze koresponduje z elektronicznym sche­matem rzeczy, a moda w nowej muzyce na tworzenie kompozycji ze skończonego zbioru gotowych motywów także jest w duchu wieku komputera. Pozostaje nie­jasne, jak zmienią się formy literackie. Jasne są natomiast zmiany społecznej organizacji. Technologia mechaniczno-dynamiczna skłoniła ludz­kość do prowadzenia polityki i ekonomiki nastawio­nych na nieskończony wzrost, polityki kwestionowa­nej ostatnio z ekologicznego punktu widzenia. Niepo­koje, jakich jesteśmy obecnie świadkami, wynikają w dużej mierze z niezdolności ludów i rządów do zerwa­nia z dawną wiarą technologiczną. W dawnym uję­ciu — przedsiębiorca był faustowską postacią o nie­nasyconym pragnieniu kontrolowania przyrody.